Pokazywanie postów oznaczonych etykietą otome. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą otome. Pokaż wszystkie posty

O moim fanfiction z serii "Ikemen Prince"

 

Princowie... bardziej kontrowersyjni niż się na pierwszy rzut oka wydaje. Ta gra otome raz mnie zaskakuje niezłymi rozwiązaniami fabularnymi, a przy innych okazjach jestem rozczarowana jej przekombinowanymi wątkami. Jest w tej grze sporo dobrego: intrygi w pałacu, dramatyzm, jak również humor i liczne zależności między poszczególnymi postaciami... Oprawa audiowizualna jest przyjemna, z ładnym interfejsem i gachą, zarówno karcianą jak i wprowadzającą stroje dla avatara. Byłam gotowa przyjąć niektóre dramatyczne wątki z tej gry z otwartymi ramionami, dopóki nie okazały się przesadzone albo zbędne. Weźmy takiego Rio... Bohater, który ma na pieńku z przybranym bratem - Emidio i unika śmierci z jego rąk, odkąd doprowadził do samobójstwa matkę Emidia. Rio ma wszystko w dupie, a jego preferowanym sposobem wyjścia z trudnej sytuacji jest oberwanie podczas ucieczki przed Emidio i utrata pamięci. Jest miły i słodki tylko dla głównej bohaterki - Belli. Przed poznaniem jej, miał psa o imieniu Bella. Czy to znaczy, że Rio widzi w MC zastępstwo dla swojego ulubionego pieska? Sam też zachowuje się jak pies - nie odstępuje od Belli i, jakby tego było mało, w swoim herbie ma Beagle'a. Skomle jak szczeniaczek, gdy cokolwiek oddala go od MC. Krótko mówiąc: jest simpem. Myślałam, że będzie miał jakąś głębię, ale przy tworzeniu historii dla niego, twórcom najwidoczniej wyczerpały się pomysły.

Rio wydaje mi się zupełnie przezroczysty, nijaki i mdły.  I'm not a fan of him.

Nawiązania do piesków mają w tym roucie dziwny kontekst - nie porównuje się ze sobą psów i ludzi. A przynajmniej nie tak jak jest to ukazane w tym story. Ale to tylko jeden z problemów tego routu - za mało się w nim dzieje, a konflikt Rio i Emidio jest ukazany w schematyczny i płytki sposób. Dużo fillerów - zero oryginalności, która mogłaby mnie przekonać do postaci Rio. Wiecznie się płaszczy i nawet w jego troskę o Bellę jakoś trudno mi wierzyć, skoro wynika głównie z egoistycznych pobudek. A ja myślałam, że siostrzyczkowe issues Luke'a są już wystarczająco popieprzone. On lubił Belkę, bo przypominała mu zmarłą siostrę. Rio lubi Belkę bo... ta jest dla niego jak jego piesek? Jeśli to miało być urocze, to oh well... Nie jest. Moim zdaniem, najlepsze routy mieli jak dotąd Sariel i Clavis. Już pisałam w innej notce dlaczego tak sądzę. Teraz czytam story Nokta i... jest ok. Nie wprowadza niczego odkrywczego, ale jest napisane poprawnie i miejscami zajmująco - da się to czytać. 3 na 5 może by to story ode mnie dostało... Dobrze, że nie ma w tym roucie zbyt wiele o bliźniaku Nokta, bo Licht działa mi na nerwy, gdy tylko pojawi się na trochę dłużej niż... cóż, dwie minuty. Mogę posłuchać o jego autodestrukcyjnych skłonnościach raz, ale nie więcej. Licht nie oferuje zbyt wiele ponad niezbyt fortunnie zaprezentowany angst - gdy czytelnik dowiaduje się, że Licht zabił swoją matkę i dlatego nienawidzi samego siebie, nic już czytelnika nie trzyma przy tym roucie.

A tak wygląda mój notes do opka z "Princów" ;)

Sama postać Lichta jest bardzo jednowymiarowa i orbituje tylko wokół tego jednego wątku, bez żadnych ciekawszych niuansów. Ale niezależnie od wad tej gry otome, ma ona wiele ciekawej symboliki i garść ciekawych pomysłów, co można wykorzystać, na przykład pisząc fanfik. Ja zaczęłam swój, bo chciałam po swojemu rozwinąć postać Sariela, który niestety w samej grze miał znacznie skrócony route na rzecz przedstawienia innych bohaterów. Nie mogłam się też oprzeć, by nie umieścić mojej OC Soreny w roli Belli, a Zenarda i paru innych delikwentów w roli kandydatów do tronu.  Moje opowiadanie luźno bazuje na wątkach, które przewijały się w "Ikemen Prince'.  W moim fanfiku, podobnie jak w oryginale, Bella musi wybrać następcę tronu, ale u mnie Sorena ma na to rok, a nie miesiąc jak Bella z gry. Przez miesiąc moim zdaniem trudno zbudować prawdziwe relacje, dlatego to zmieniłam. W tym opowiadaniu Sorena przeszła małą przemianę, która jest już kanoniczna - ubiera się w gotyckim stylu i nosi krótką fryzurę. Oczywiście próbuje lepiej poznać Zenarda, który w tym opowiadaniu jest nieco bardziej nieprzystępny niż w innych moich ficzkach. Dodałam mu też wątek poznania się z Artewosem, bo Karolka opowiedziała mi ostatnio trochę więcej o swoich postaciach i postanowiłam wykorzystać to, blendując elementy jej lore z moim opkiem. Podobno wyszło nieźle. I nawet jeśli nikt o tym opku nie wie, oprócz mnie i kumpeli, to dopóki czerpiemy z pisania satysfakcję i rozrywkę, myślę że jest to coś bardzo pozytywnego. Pisanie i rysowanie rozwija kreatywność. W swoim opowiadaniu z uniwersum "Ikemen Prince" staram się ukazywać dramatyczne wątki, jak również te bardziej przyziemne. 

Niedawno rysowałam sporo Soreny w jej nowych, krótszych włoskach. To jeden z takich rysunków.

Moje postacie są połączone siecią różnych zależności i uważam że nawet wątek otrzymania blizny przez Zenarda i pojawienia się jego altera, wyszedł dynamicznie, chociaż był krótki. Na pewno jeszcze wrócę do tego wątku w tym fanfiku. Spróbuję wpleść do tego opowiadania backstory jednego z moich nowszych ocków - Reuvena, bo skoro już powstał, powinien mieć swoje pięć minut. Opiszę jego związek z Leticią. Latrea jak to Latrea - ostrzy swoje kurze pazurki i wszystkim pyskuje, ale nowością w tym opku jest to, że przez pewien czas będzie miała romans z Zenardem. Strach się bać zwłaszcza, że taki Artewos w najnowszym rozdziale okazał się dość kinky. Cóż... chcę nadać postaciom jakiejś różnorodności, dlatego mają różne upodobania, także te łóżkowe. Motyw przeniesiony z lore Karolki, dotyczący amnezji Artewosa i tego, że zapomniał wrócić do żony był smutny, ale dodał ostatniemu rozdziałowi jeszcze więcej kontekstu. Już na tym etapie mam wrażenie, że to bogate opko, co widać chociażby po tym, że dzieje się na kilku płaszczyznach czasowych. Jestem zadowolona z tego jak wyszła retrospekcja z dzieciństwa Sariela i jego relacje z gangiem innych chłopców. Rozwijam wątki z jego dzieciństwa, które w faktycznej grze zostały tylko przelotnie wspomniane. Mój fanfik z "Ikemen Prince" jest jedynym opkiem, które piszę nie tylko w edytorze tekstu, ale też ma swoją tradycyjną wersję w notesie. Jak dotąd jestem z niego zadowolona, a po wczorajszej reakcji kumpeli na ostatni chapter widzę, że wciągnęły  ją rozwiązania, które uwzględniłam w tym opowiadaniu. Wielowątkowe opko spisywane skrzętnie w kajeciku... Jak to mówią - zawsze to jakaś pamiątka. :p

A tutaj śliczna Sorena z generatora, który sam tworzy grafiki

Ikemen Prince - Clavis i Sariel


To mój pierwszy wpis w nowym roku. Blog doczekał się usprawnionej oprawy graficznej dzięki wsparciu kumpeli. Jest czytelny i wpisuje się w moje potrzeby. Dzięki temu tworzenie kolejnych wpisów będzie dla mnie bardziej komfortowe. Podoba mi się grafika w nagłówku, bo postać kojarzy mi się z Soreną. Poza tym lubię kolor niebieski. Jeśli chodzi o moje obecne zainteresowania, gram nadal w "Ikemen Prince" i dzisiejszy wpis będzie dotyczył tego otome. Zapoznałam się z historią Clavisa Lelouch i Sariela Noir.

Ten pierwszy bohater jest zabawny, charyzmatyczny i figlarny. Jako pałacowy intrygant ciągle wprowadza zamęt w życie pozostałych postaci. Ma przyciągający uwagę design: jasnofioletowe włosy i złote oczy. Urodzony 17 czerwca, trzeci książę Rhodolite, zawsze starający się dorównać swojemu bratu Chevalierowi. W końcu Clavis dostrzega, że jest jedna rzecz, w której Chev nigdy mu nie dorówna, a mianowicie Clavis zachował swoje ludzkie oblicze, podczas gdy Chevalier stał się bezwzględny i pozbawiony emocji. Lelouch świadomie rozwija w sobie humanistyczne podejście, opowiadając się za ludźmi, których nikt inny nie chciał chronić. Clavis obwinia Chevaliera o to, że ten na pogrzebie ich matki nawet nie uronił łzy. Lelouch żartuje często z Belle, skłaniając ją, by ta przyznała, że się w nim zakochała. Gotuje też nieudane dania, których nikt oprócz Belle nie chce jeść. Clavis lubi zwracać na siebie uwagę, ale jego energiczność i wesołość to tylko część jego osoby. Clavis poważnie podchodzi do swoich obowiązków - zawsze bardzo dużo czytał i dokształcał się. Nie chciał wykonywać swojej pracy tylko połowicznie - wymagał od siebie wiele. Kiedy w pewnym punkcie fabuły walczy z Chevalierem, udaje mu się go przechytrzyć, mimo nierównych szans. Clavis to błyskotliwy bohater, który nie chce żyć w cieniu swojego brata geniusza. Odnajduje swoje mocne strony i szlifuje je. Wobec Belle jest czarujący, ale też trochę z nią pogrywa - w końcu to pałacowy intrygant. Tym, co go wyróżnia są jego marne kulinarne umiejętności i nieczytelny charakter pisma. Clavis jest przewrotny, ale nie sposób odmówić mu uroku. Lubi dobrą zabawę, nawet jeśli jest to rozrywka polegająca na psotach, intrygach i złośliwościach. To dynamiczny bohater, którego kolejnych ruchów nie da się do końca przewidzieć. Jego historię czytało mi się płynnie, a on sam nie irytował mnie, choć myślałam, że będzie. Jego manipulacje były dobrze równoważone przez inne cechy charakteru, dzięki czemu wydał mi się przystępny i zaangażowałam się w jego historię. Myślę, że był to jeden z lepszych routów w tej grze ze względu na dynamiczny, nietuzinkowy charakter Clavisa. 

Czarnowłosy, fioletowooki Sariel Noir to zupełnie inny typ postaci, już chociażby przez sam fakt, że nie jest kandydatem do tronu, a tymczasowo sprawuje władzę w królestwie jako regent do czasu wybrania króla. Zależy mu, by Belle jak najlepiej wybrała władcę spośród kandydatów, dlatego sam oswaja ją z dworskimi obyczajami ucząc ją tańca, etykiety i polityki królestwa. W jego roucie Belle i on opierają swoją relację na schemacie nauczyciel - uczennica. Sariel powtarza często, że jest diabłem, ale Belle widząc jego łagodne usposobienie nie chce w to wierzyć. O Sarielu krążą różne plotki jak to, że potrafi używać magii i że przyczynił się do śmierci króla Rhodolite. Przeszłość Sariela to nieodkryte terytorium - Sariel wyparł swoje dzieciństwo, nie pamięta swoich korzeni, prócz tego, że był w gangu. Ma też tatuaż na dłoni. Król przyjął go do siebie pod warunkiem, że Sariel dopilnuje, by Rhodolite trwało i rozkwitało, nawet już po śmierci króla. Sariel poświęca się, by eliminować wrogów królestwa - w tym celu angażuje się w krwawe walki. Dla wrogów jest bezwzględny, ale wobec książąt z Rhodolite i wobec Belle jest zaskakująco cierpliwy, wrażliwy i delikatny. Przywykł do trudnych warunków życia - nawet gdy jest ranny lub przemoknięty bardziej przejmuje się Belle niż sobą. Nie śpi i żyje pod ciągłą presją, bo wie jak duża odpowiedzialność na nim spoczywa. Opiekował się Noktem i Lichtem, gdy był od nich niewiele starszy.

Ma zabawne nawyki, na przykład noszenia okularów, by wydać się bardziej kompetentną i inteligentną osobą.  Jest wymagający jako nauczyciel, ale gdy grozi dyscypliną to zazwyczaj tylko żartuje. Jest nieco specyficzny i owiany sekretami z przeszłości. Muszę się o nim więcej dowiedzieć z drugiego alternatywnego zakończenia i pobocznych historii w grze zanim będę miała pełny obraz jego postaci. Bardzo podobało mi się jak gestami okazywał innym, że mu zależy. Mniej mi się podobało, że książęta z Rhodolite wydają się przywiązywać mało wagi do Sariela. Może za wyjątkiem Yvesa, który stara się z nim utrzymywać pozytywne relacje. Przez ten dystans ze strony innych postaci, Sariel wydaje się być najbardziej samotnym bohaterem "Ikemen Prince". Jego determinacja i skłonność do poświęceń to jego niewątpliwe atuty. Szkoda, że jego route służy w dużej mierze przedstawieniu innych bohaterów i historia Sariela nie ma szans rozwinąć się na pełną skalę, tak jakbym tego oczekiwała. Ten przydługi wstęp w jego roucie był zniechęcający. Ale sama postać Sariela - to jaki jest tajemniczy i niejednoznaczny bardzo mi się podobało. Nie żałuję lektury i uzupełnię niedługo fakty o Sarielu, czytając o nim w grze to, czego jeszcze nie miałam okazji. Bardzo dobry content i miejscami gra na emocjach. Poza tym Sariel daje mi i mojej kumpeli Zenowe viby, więc już w ogóle... nie da się przejść obojętnie.

Aktualka:
Aktualizuję moją notkę na temat Sariela, bo poznałam dodatkowe fakty o tej postaci. Podtrzymuję moje zdanie, że jest to bohater niejednoznaczny, tajemniczy i można go zinterpretować na wiele sposobów. Okazał się lojalny wobec króla Rhodolite i nie odwrócił się od niego nawet wtedy, gdy wyszło na jaw jak władca traktował swoje kolejne partnerki i do jakiego stopnia się zatracił. Możliwe, że Sariel w pewnym stopniu wypiera to jaki tak naprawdę był król, bo nie chce przyjąć do wiadomości, że przez tyle lat służył komuś takiemu. A może Sariel okazał królowi zrozumienie i współczucie, bo sam też doświadczył straty i wiedział do jakich skrajności może to człowieka doprowadzić. Sariel niejako przejął schedę po królu w tym sensie, że tego, czego władca nie był w stanie zrobić, Sariel wykonuje w jego imieniu, a więc dba o przyszłość królestwa. Obiecał królowi, że Rhodolite będzie trwało wiecznie.

Sariel, zanim król przyjął go do pałacu i nadał nazwisko, należał do gangu. Noir, by chronić królestwo jest skłonny poświęcić samego siebie. Tak naprawdę jest autodestrukcyjną postacią, bo nie dba o swój komfort i dobrostan. Przy życiu podtrzymuje go głównie chęć poznania własnej przeszłości. Z podań dowiaduje się, że jego matka była władczynią małego królestwa, które zostało zrównane z ziemią przez Obsydian. On był skarbem, którego "diabeł" - jego ojciec, miał ocalić z tej tragedii. Pierwszym wspomnieniem Sariela jest wspomnienie rozpaczy i straty, co może mieć związek ze zniszczeniem jego królestwa i utratą rodziców. Potem, jak już napisałam, był w gangu i przystosował się do trudnych warunków. Myślałam, że jego historia pobiegnie innym torem - przypuszczałam, że może zabił szalonego, złego króla Rhodolitu, by zostać regentem i sam przejąć stery w królestwie, dbając o to, by godny tronu książę przejął potem władzę. Ale to, co zaoferowała mi fabuła było wystarczająco dobre. Sariel wiele przeżył, co znajduje swoje odzwierciedlenie w jego charakterze. Jest zarówno troskliwy, jak i autodestrukcyjny. Lojalny, ale i w tym jest ziarno goryczy. Sprostał moim oczekiwaniom.

Ikemen Prince - charakterystyki

To już kolejny wpis poświęcony grom od CYBIRD. Napiszę trochę o postaciach i wątkach, z którymi jak dotąd się zapoznałam. Ikemen Prince to gra, w której główną bohaterką jest Emma - młoda kobieta, pracująca w księgarni. Trafia ona do pałacu, gdzie jako bezstronna, niezwiązana z dworskim życiem osoba, będzie musiała zdecydować który książę zostanie nowym królem Rhodolite. W królestwie panuje tradycja, że król wybierany jest przez kobietę z ludu, której nadaje się miano Belle - orzeczniczki o sprawach królestwa. Emma staje się więc Belle i wchodzi między następców tronu, którzy są dla siebie nawzajem przyrodnimi braćmi i targani są wieloma wewnętrznymi konfliktami. Na horyzoncie majaczą też problemy sąsiednich królestw: Benitoite, Jade i Obsydianu. Belle jako obiektywna obserwatorka nie może zakochać się w żadnym z książąt, ale oczywiście zakocha się, to w końcu gra otome. To, co rzuca się w oczy przy kontakcie z Ikemen Prince to widoczny kontrast między pastelową oprawą graficzną gry czy nawet uroczymi strojami dla avatara, które można zdobyć w gachy, a dość mroczną warstwą fabularną. Pod baśniową oprawą i licznymi nawiązaniami do "Pięknej i Bestii" kryje się wielowątkowa intryga. Wątki są ciekawie rozpisane i pod względem samego scenariusza rzadko można im coś zarzucić. Przeczytałam jak dotąd historię Yvesa, Chevaliera, Leona oraz Lichta. Spróbuję scharakteryzować tych bohaterów.

Yves Kloss - piąty książę Rhodolite, urodzony 16 września. Ma jasne włosy i niebieskie oczy, bardzo dba o swój wygląd. Należy do frakcji Leona. Wydaje się dumny i próżny, ale tak naprawdę poświęcił większość życia starając się sprostać oczekiwaniom innych, nie czując się wystarczająco dobry. Spotykał się wielokrotnie z ostracyzmem ze strony mieszkańców Rhodolitu, którzy patrzyli na niego nieufnie, dlatego, że jego matka była z Obsydianu, a więc Yves miał powiązania z wrogim państwem. Yves Kloss z powodu swojego pochodzenia czuje się rozdarty, nie wie gdzie tak naprawdę jest jego miejsce. Problemy emocjonalne "rozwiązuje" poprzez kompulsywne objadanie się. Jego talentem jest pieczenie ciast oraz gra na skrzypcach. Troszczy się o wszystkich swoich braci, a najbardziej o Lichta. W swoim herbie posiada motyw kota. Yves jest pechowcem - ciągle się o coś potyka i przydarzają mu się mniejsze i większe nieszczęścia. Łatwo się dąsa, ale równie łatwo go zawstydzić i zaczyna wtedy zachowywać się bardzo uroczo. Ma ciepły i wrażliwy charakter. Gdy odsłania się ze swoimi słabościami, zawsze może liczyć na wsparcie Belle. Yves jest najmniej obciążonym emocjonalnie bohaterem Ikemen Prince. Jego route jest jednym z najlżejszych i stanowi odskocznię od dużo bardziej dramatycznych wątków pozostałych panów. Wątek Yvesa czytało mi się przyjemnie - jest autentycznie uroczy, miejscami słodko-gorzki i odpowiednio wyważony.
 
Chevalier Michel - drugi książę Rhodolite, urodzony 1 listopada. Niebieskooki mężczyzna o platynowych włosach i chłodnym, pełnym dystansu usposobieniu. Ludzie boją się go, zakładając, że jest pozbawiony uczuć. Belle jest jedną z pierwszych osób, które rozmawiają z nim bez strachu. Chevalier jest bezkompromisowy i nie wierzy, że pokój w Rhodolicie jest możliwy do osiągnięcia na drodze bezkrwawych negocjacji. Chev poświęca uwagę ludziom, którzy udowodnią swoją wartość w jego oczach. Nigdy nie zapomina o tych, którzy poświęcili się dla królestwa. Uważa jednak, że emocje są przeszkodą w podejmowaniu racjonalnych decyzji. Czyta romantyczne książki, by zrozumieć czym kierują się zakochani ludzie. Jako dziecko był mądrzejszy od swoich nauczycieli - już wtedy otaczał się książkami o różnej tematyce, z których udawało mu się czerpać wiedzę na poziomie geniusza. Nie używa prawdziwych imion swoich braci, zamiast tego wymyślił im przydomki, uwzględniające ich charakterystyczne cechy. Chev szanuje Belle jako równorzędnego partnera do rozmów - zaskoczyło go w niej również to, że się go nie bała. Chevalier w swoim herbie posiada motyw białego tygrysa. Chev to specyficzny, aspołeczny bohater - jego route zainteresował mnie z tego względu, że relacja Cheva z MC opierała się na głębokich rozmowach, a on sam nie był skłonny ulegać emocjom. Belle stopniowo coraz lepiej poznawała jego motywacje polityczne, jego spojrzenie na świat, a rozwój ich związku był ukazany w dojrzały sposób. Belle mogła naprawdę odczuć na własnej skórze, że bycie blisko Cheva wmiesza ją w dworskie intrygi i że będzie ona na celowniku jego wrogów. Dobrze wykreowany bohater, nieoczywiste wątki... czego chcieć więcej?
  
Leon Dompteur - czwarty książę Rhodolite, ma urodziny 1 sierpnia. Ma gęste, niesforne włosy w czekoladowym odcieniu i bursztynowe oczy. On i Chev są głównymi kandydatami do tronu, przy czym Chev skupia się na polityce zagranicznej i nie waha się zacząć wojny, podczas gdy Leon skłania się ku polityce wewnętrznej i unika rozlewu krwi. Leon jest charyzmatyczny i odważny - każdy dzień w jego towarzystwie przynosi nowe niespodzianki. Leon łatwo zaskarbia sobie sympatię innych, jest pewny siebie i ujmujący. Zawsze uważnie wsłuchuje się w potrzeby zwykłych ludzi. Tak naprawdę nie jest jednak księciem, a niewolnikiem, który w dzieciństwie został wzięty do pałacu po to, by zastąpić prawdziwego czwartego księcia Rhodolitu, kiedy ten zmarł. Wszyscy, którzy znali ten sekret, zostali zabici, by cała sprawa nie wyszła na jaw. Leon nauczył się zachowywać dokładnie tak jak książę, którego miejsce zajął, porzucając swoją prawdziwą tożsamość. Symbolem w jego herbie jest lew. Nie mogąc przyznać się do tego kim w istocie był, Leon czuł się coraz bardziej samotny, ale stłumił te uczucia dla dobra królestwa. Zdradził Belle swoją historię, a ta zaakceptowała go w pełni i potrafiła przebić się przez jego samotność. Leon do końca wierzył, że jeden z jego ludzi nie zdradzi go i choć wiedział, że ten spiskuje za jego plecami, traktował sługę dobrze. Było to dla Leona wyjątkowo trudne, gdy sługa ten jednak dopuścił się zdrady. Leon to typowy pozytywny bohater: nieugięty, szarmancki i odważny. Wyróżnia go tylko ten jeden twist: przejął tożsamość kogoś innego i nie wiadomo jaki byłby, gdyby nie przejął cech księcia, którego zastąpił. Wątek ten był wprawdzie zaskakujący, ale niewystarczający, by przykuć na dłużej moją uwagę do postaci Leona.  

Licht Klein - szósty książę Rhodolite, urodzony 9 października. Ma srebrne włosy, rubinowe oczy i dwa pieprzyki pod lewym okiem. Jest bratem bliźniakiem Nokta. Należy do frakcji Leona. Licht unika towarzystwa, jest bardzo wyciszony, wycofany, co wiąże się z bolesnym sekretem z jego przeszłości. Jego matka wierzyła, że posiadanie bliźniąt to swego rodzaju klątwa, bo zawsze jeden z bliźniaków przynosić będzie szczęście, a drugi smutek. Kazała Lichtowi i Noktowi rywalizować ze sobą, by wyłonić, który z nich jest tym dobrym, który tym złym i stosowała wobec nich wymyślne kary. Feralnego dnia, gdy bliźniacy mieli dziesięć lat matka kazała im stanąć przeciw sobie w pojedynku na miecze i walczyć tak długo aż zostanie tylko jeden z nich. Kiedy bracia odmówili, matka wyciągnęła miecz grożąc, że w takim razie sama zabije któregoś z bliźniaków. Licht chcąc chronić brata, odebrał wtedy życie ich niezrównoważonej matce. Jak można się domyślić jego relacje z Noktem nigdy potem nie były już takie same, a Licht w ogromnym poczuciu winy wielokrotnie próbował potem popełnić samobójstwo.


W wyniku tych prób i samookaleczeń, jego ciało pokryte jest bliznami. Licht uważa, że nie zasługuje na szczęście, a tym bardziej nie chciałby zostać królem, ale dzięki wsparciu Belle i listom matki, które znajduje, jego ból stopniowo jest zaleczany. Licht jest wrażliwy i zawsze chroni swoich najbliższych. Ma doświadczenie w walce na miecze, strategiach walki i opiece nad końmi. Jego mocnymi stronami są także śpiew i taniec. Lubi słodkie wypieki przygotowane przez Yvesa. Znakiem w herbie Lichta jest wilk. Route Lichta jest umiarkowanie interesujący. Trochę za dużo w nim nacisku na autodestrukcyjne skłonności Lichta - wypada to tak jakby cała jego osobowość została zbudowana tylko wokół tej cechy, a to trochę za mało, by z papierowego bohatera stał się pełnokrwistą postacią. Mam mieszane wrażenia wobec wątku Lichta. Chyba mimo wszystko spodziewałam się czegoś innego. Nie mówię, że był zły, ale troszkę mnie zmęczył.

W tym wpisie to by było na tyle. O innych postaciach wypowiem się, kiedy poznam ich wątki, zarówno z gry Ikemen Prince jak i Ikemen Vampire.

Ikemen Vampire - charakterystyki

Zarys fabuły Ikemen Vampire:

Bohaterka otome „Ikemen Vampire” podczas zwiedzania Muzeum w Luwrze natrafia na tajemnicze drzwi. Przenoszą ją one do XIX wiecznej Francji. Tam kobieta trafia do rezydencji Comte de Saint-Germaina, w której ten mieszka wraz z przywróconymi do niego do życia najznamienitszymi postaciami historycznymi. Ci mężczyźni jak Leonardo da Vinci czy Napoleon Bonaparte są teraz… wampirami. Bohaterka jest skazana na ich towarzystwo, dopóki nie będzie mogła wrócić do swoich czasów. Ale gdy zakocha się w którymś z nich nie będzie już odwrotu…

Bohaterowie:


Napoleon Bonaparte – urodził się 15 sierpnia 1769 roku w Korsyce. Zanim został wampirem, był cesarzem Francji i dowódcą wojskowym. Jego włosy są czarne ze srebrnobiałymi końcówkami, a oczy szmaragdowe. Obecnie Napoleon pragnie spokoju i zwyczajnego życia, bo żyjąc we wstrząsanym rewolucją świecie, nie mógł nigdy zmrużyć oka wiedząc, że jego wrogowie spiskują za jego plecami. Często musiał się z nimi brutalnie rozprawiać, ale jak sam przyznaje, nie żałuje żadnej swojej przeszłej decyzji, bo jak twierdzi, nie po to podejmuje się kluczowe decyzje, by potem ich żałować. Nawet w swoim życiu jako wampir, zachował pozostałości włoskiego akcentu (urodził się w szlacheckiej rodzinie włoskiego pochodzenia). Lubi spać do późnych godzin – pozwala mu to na osiągnięcie spokoju, którego nigdy nie miał jako przywódca. Gdy ktoś próbuje go obudzić, Napoleon ma zwyczaj nieświadomego całowania tej osoby przez sen. Jest charyzmatyczny i zarówno kobiety jak i mężczyźni poddają się jego urokowi. Żyjąc w rezydencji Saint Germaina, nauczył się gotować. Jego najlepszym przyjacielem jest Isaac. Napoleon spędza popołudnia ucząc okoliczne dzieci szermierki. Gdy szalony mężczyzna zabija ojca jednego z chłopców tylko po to, by przekonać się jak to jest kogoś zabić, chłopiec uczony szermierki przez Napoleona, chce się zemścić. Jednak pod wpływem charyzmy Napoleona, odchodzi od tego zamiaru. Bohaterka opowiada Napoleonowi o swoim świecie, współczesnej Japonii i zapewnia go, że świat bez wojen stał się możliwy między innymi dzięki jego ideałom i kodeksowi Napoleona, który wprowadził. Kobieta mówi mu, że w historycznych kronikach Napoleon nie zapisał się jako tyran. Mężczyzna uważa, że wszyscy ludzie są równi i powinni być tak traktowani. Jest pewny swoich racji, ale ma też niezdarną stronę. Nazywa bohaterkę nunuche i zachowuje się względem niej jak prawdziwy romantyk, składając jej nawet uroczystą przysięgę. Napoleon jest pół wampirem, wstrzymuje się od picia krwi, ale by chronić bohaterkę, decyduje się przejść pełną przemianę. Jego zwierzęciem jest orzeł – Jupiter. Napoleon jeździ również konno.

Moja ocena:
Napoleon jest raczej standardową postacią i trudno oczekiwać po nim elementów zaskoczenia. Jest romantyczny, potrafi gotować, a przy tym jest uroczo niezdarny w wyrażaniu swoich uczuć. Jednocześnie emanuje pewnością siebie, godnością i czerpie z szerokiej puli cech, które są ogólnie uważane za atrakcyjne. Trudno cokolwiek mu zarzucić - jest po prostu very basic. To standardowy bohater, który nie rozczarowuje, ale też nie wyróżnia się niczym szczególnym.

Jean d’Arc – urodził się 6 stycznia 1412 roku i był żołnierzem na froncie wojny francusko-angielskiej. Ma czarne włosy, porcelanową karnację i fioletowe oczy. Eteryczny i pochmurny, ukrywa pod opaską bliznę na oku. Nie jest świętą patronką Francji, jak opisywała go historia, a mężczyzną – skrytym, niedopuszczającym do siebie nikogo prócz jedynego przyjaciela – Mozarta. Bohaterka stara się dotrzeć do Jean i dopilnować, by się nie głodził – wampiry, aby się nasycić mogą pić krew (Rouge) albo wyciąg ze specjalnego kwiatu (Blanc). Jean zaniedbuje swoje podstawowe potrzeby, dlatego bohaterka go dogląda. Mężczyzna prowadzi sklep z bronią. Innym jego zajęciem jest przesiadywanie w bibliotece, gdzie przegląda książki dla dzieci, między innymi opowieść o Brzydkim Kaczątku (sam siebie za takie brzydkie kaczątko uważa). Bohaterka dowiaduje się, że Jean nie potrafi pisać i czytać, stąd jego sięganie po książki dla dzieci. Od tej pory bohaterka cierpliwie uczy mężczyznę. Zbliżają się do siebie, a zdanie „do zobaczenia jutro” staje się ich mantrą, gdyż oboje wyczekują kolejnych lekcji i spotkań. Jean zabiera również bohaterkę na pole lilii. Jest szczerym człowiekiem, który wszystko bierze na poważnie, dlatego łatwo mu pewne rzeczy wmówić. Arthur przekonuje go na przykład, że powinien zwracać się do bohaterki „mistress” jako do swojej nauczycielki. Zanim Jean zbliża się do bohaterki nazywa ją „milady”. Urok Jean leży w jego prostoduszności - z boku troszczy się o innych, ale jest surowy dla siebie. Bohaterka jest wstrząśnięta, gdy Jean wyznaje jej, że chciałby powrócić na stos i spłonąć na drewnianej platformie i że nienawidzi Saint Germaina za to, że ten dał mu nowe życie. Jean pragnie własnej śmierci, bo uważa, że zasłużył na nią po tym jak splamił się krwią jako żołnierz. Jawi się jako anioł śmierci, trawią go mroczne, skryte pragnienia, a Shakespeare podsyca jeszcze jego desperację. Jean odsuwa od siebie demony przeszłości dzięki bohaterce. Wcześniej zastanawiał się czy w ogóle wolno mu jest żyć. Bohaterka dowiaduje się o jego uczuciach do niej z zapisków w notesie, który sama mu dała. Jean ma białego tygrysa o imieniu Cherie.

Moja ocena:
Jean to bohater łączący w sobie niewinną, delikatną, nieco naiwną stronę i autodestrukcyjne skłonności. Otacza go aura tajemnicy i mroku. Jean stroni od towarzystwa. Podoba mi się, że bohaterka przez cały route przejmuje inicjatywę, by do niego dotrzeć. Robią wspólnie zwyczajne rzeczy jak pisanie i rozmowa, ale za tym wszystkim kryje się sporo głębi, dlatego fabuła w tym roucie w żadnym miejscu nie staje się nudna czy przebrzmiała. Odpowiadało mi tempo rozwoju relacji bohaterów i to, że ich problemy zostały przedstawione z taktem i subtelnością. To delikatna, ale i mroczna historia - jest taka jak pole lilii pod nocnym niebem, gdzie spotykają się Jean i MC.

William Shakespeare – urodził się 11 listopada (a wg źródeł historycznych: 23 kwietnia) 1564 roku w Stratford-upon-Avon w Anglii. Ma brązoworude włosy, związane w kucyk
i dwukolorowe oczy: jedno bursztynowe, drugie rubinowe. Niewidomy na jedno oko. Sprawia wrażenie zawsze opanowanego dżentelmena. Żyje jednak poza rezydencją Saint Germaina, wkładając całą swoją energię w pisanie sztuk. Za stworzenie dzieł poruszających publikę jest gotowy ponieść wysoką cenę: współpracuje z Vladem, by ten ożywiał demony z przeszłości mieszkańców rezydencji. W ten sposób Shakespeare tworzy zamęt w życiu historycznych postaci po to, by zyskać inspirację do napisania odpowiednio dramatycznych sztuk. William wystawia swoje sztuki pod zmienionym nazwiskiem i bardzo angażuje się w jego pracę. Nakłada niezliczone maski, bo jak twierdzi „Bóg daje człowiekowi jedną twarz, a potem człowiek sam sobie tworzy kolejne”. W jego ścieżce bohaterka przenosi się do jego posiadłości, aby dopilnować, by nikogo nie skrzywdził swoimi machinacjami. Will jest manipulatorski, praktycznie nigdy nie pokazuje swojej prawdziwej twarzy. Do głównej bohaterki zwraca się „Moja Julio”, ale bywają momenty, kiedy zaprzecza, że w ogóle ich coś łączy, jakby nawet uczucia chciał uczynić częścią gry. Bohaterka widzi jednak, że za tymi maskami, Will naprawdę ją kocha, a nie przyznając się wprost do swoich uczuć, próbuje chronić ją i siebie. Niektórzy podejrzewają, że zabił swojego przyjaciela po to, by przekonać się jak to jest kogoś stracić i by móc bardziej adekwatnie oddać to potem w swojej sztuce. Theodorus van Gogh nie znosi Shakespeare’a, ale widząc, że bohaterka bardzo chce zaufać Williamowi, przyznaje, że Shakespeare nie zabił swojego przyjaciela.
Kobieta, która w rzeczywistości to zrobiła, wypiera te wydarzenia i obarcza nimi Willa. Atakuje nawet Shakespeare’a, ale główna bohaterka go osłania. Will przyjaźni się z Vincentem. W swoim roucie, Shakespeare ratuje Napoleona orientując się, że manipulacje, których sam się dopuścił, prowadzą prosto do tragedii. Główna bohaterka przecina głęboko swoją rękę mieczem, by swoją krwią ocalić Willa. Następnie Shakespeare powraca odkupiony ze swoich win do rezydencji Saint Germaina. Will ma gablotę pełną perfum i rudego króliczka o imieniu Puck.

Moja ocena:
Niestety Szekspir mnie nie przekonał. Twórcy próbowali zawrzeć zbyt wiele cech w jednym bohaterze i ostatecznie trudno było mi przejąć się Szekspirem. Drażnił mnie jego napuszony ton, mówienie stylizowaną angielszczyzną i podłe zagrywki. Nawet Vlad, dla którego Szekspir działał, nie miał ochoty już potem się z nim użerać i zostawił go samego sobie. Szekspir właściwie nigdy nie pokazuje swojej prawdziwej twarzy, a jego obsesje na punkcie tworzenia sztuk na podstawie cierpienia innych wzbudzają we mnie jedynie niechęć i dyskomfort. I ja wiem, że to nie miała być comfy postać, ale romans z tego żaden i zdania nie zmienię. Szekspir mnie trigeruje i póki co jego route jest jedynym w grze, który zupełnie mi się nie spodobał. Może tylko końcówka była warta świeczki, ale nie dlatego, że była dobra, a dlatego że czasem lubię pośmiać się z niedorzecznych, przesadzonych wątków.

Niedawno skończyłam czytać route Arthura, więc w przyszłości umieszczę jego charakterystykę na tym blogu, jak również opisy innych postaci z "Ikemen Vampire", "Ikemen Prince" i innych gier, gdy już poznam ich historie.

Otome i visual nowele

Kilka miesięcy temu (wydaje mi się, że w lutym) ja i Karolina zaczęłyśmy grać w dwie mobilne visual nowele wydane przez CYBIRD: "Ikemen Prince" i "Ikemen Vampire". Najbardziej popularną grą z tego wydawnictwa jest "Ikemen Sengoku", ale paradoksalnie w nią akurat nie grałam. Na podstawie Sengoku ukazała się nawet czterotomowa manga, która wychodzi w Polsce pod jakże wiele mówiącym i memicznym tytułem: "Kroniki przystojnych samurajów". Chciałam zagrać w Sengoku, ale interfejs w tej grze jest dużo mniej dopracowany niż w nowszych grach CYBIRD - jest przeładowany tysiącem banerów z gatchą, mało przejrzysty i niezbyt przystępny. Poza tym średnio mam ochotę grindować walutę, stosowaną w tych grach, bo to wymaga parokrotnego logowania się do każdej gry w ciągu dnia. Z tych powodów na razie wystarczy mi, że loguję się i jestem na bieżąco z dwoma grami od tego studia, chociaż zastanawiam się czy nie wypróbować "Ikemen Revolution". Jest jeszcze "Ikemen Genjiden", ale ta gra jest na razie dostępna tylko po japońsku. Z tego, co o Genjiden powiedział mi wujek Google, gra wydaje się być wykonana przejrzyście i ładnie. Ma też wpasowujący się w moje gusta, subtelny i estetyczny art. Widać, że CYBIRD doszlifował swoją formułę tworzenia gier - łatwo zauważyć, że to nowa gra w ich dorobku, bardziej doszlifowana. W tym otome akcja toczy się w Japonii w epoce Kakamura, a więc w latach 1185–1333. Podobnie jak w "Sengoku" fabuła przedstawia życie japońskich wojowników.

Samurajowie i wojownicy... Nie narzekam.

Muszę przyznać, że wcześniej nie miałam zbytnio do czynienia z otome, ale na przykładzie "Hakuouki" - pierwszego otome, w jakie grałam, wiedziałam już, że w tych grach nie chodzi tylko o "romans" i że wcale nie muszą być płytkie. Często wpisują się bardziej w kategorię dramatu obyczajowego niż romansu. Dzięki "Hakuouki" dowiedziałam się więcej na temat historii Shinsengumi - fabuła była dość wciągająca. Historyczne otome albo takie z elementami fantasy mają więc spory potencjał na ciekawe historie. Wciąż mam jeszcze wiele do przeczytania w "Hakuouki", bo ta gra ma wiele różnych ścieżek poszczególnych postaci. Mechanika ścieżek (routów) jest zresztą typowa w otome - należy wybrać bohatera, jednego z przystojnych panów, którego historię chcemy poznać, a potem podejmować wybory w grze, które doprowadzą do konkretnych zakończeń. Na pewno dużym atutem wielu gier otome są ładne cutscenki - najczęściej przedstawiane w postaci digitalowych artów. Grafiki te są wykonane z dużą dbałością o detale i dobrze wprowadzają w klimat gry, jak również pomagają śledzić fabułę.

Ograłabym już fabułę Sariela, gdyby nie to, że jego historia nie została jeszcze przetłumaczona na potrzeby anglojęzycznej wersji gry...

Byłam pozytywnie zaskoczona, że seria "Ikemen" od CYBIRD w błyskotliwy, sprytny sposób łączy urocze wątki i pastelową grafikę z dużo cięższym stuffem. Te gry nie stronią od trudnych tematów i często udaje im się dobrze budować dramatyzm. Trzeba oczywiście przymknąć oko na to, że w niektórych routach natężenie patosu staje się, mimo wszystko, zbyt duże (mam tu na myśli wątki Luke'a i Szekspira). W "Ikemen Vampire" postaciami, z którymi można romansować są znane historyczne persony jak Napoleon, Leonardo da Vinci czy Mozart. Dla purystów takie podejście do tematu pewnie byłoby nie do przełknięcia, ale przy odpowiednim nastawieniu, wampy mają do zaoferowania całkiem ciekawe wątki. Romanse w tej grze są mroczne i angstowe, a wampirzych elementów nie jest na tyle dużo, by zaczęły przeszkadzać. Tylko ten Szekspir... Nie ukrywam, że w pewien sposób mnie straumatyzował. Śmiałam się z niedowierzania, bo wątki z jego routu, które w założeniu twórców miały być wstrząsające i dramatyczne, dla mnie okazały się żenujące i over the top. We wprowadzaniu podniosłych i mocnych momentów do fabuły potrzebny jest umiar. W przypadku Szekspira tego umiaru zwyczajnie zabrakło, a i sama postać jak dla mnie jest przesadzona i niestrawna. W założeniu Szekspir miał być yandere: uprzejmym dżentelmenem, który po pewnym czasie odsłania swoją drugą szaloną naturę. Ale niezależnie od intencji twórców, jego manipulacje szybko zaczęły działać mi na nerwy. Traktował pozostałe postaci jak pionki w swojej grze - chciał po prostu zniszczyć im życie, by mieć o czym pisać w swoich sztukach. Nie podobało mi się, że bohaterka ciągle go usprawiedliwiała, nawet gdy nic już nie przemawiało na jego korzyść. William Szekspir - największy dramatopisarz... Serio? Było tyle innych możliwości, w jaki można było pokazać taką zasłużoną i utrwaloną w kulturze postać. A ten Szekspir z "Ikemen Vampire" to ni pies ni wydra - trudno mu współczuć, trudno go lubić... Co powinnam z nim zrobić? Chyba tylko yeetnąć. Na pewno nie jest dobrą opcją romantyczną w tej grze i nie wydaje mi się, by miał jakąkolwiek chemię z bohaterką. Bardziej to ona wmówiła sobie, że on ją kocha, mimo że tak naprawdę nigdy się nie zmienił i cały czas szedł po trupach. Jego route zmęczył mnie strasznie.

Troskliwy i słodki Luke. Ale czy aby na pewno taki jest?

W "Ikemen Prince" występuje podobny bohater - Luke Randolph. Póki co, Karolina streściła mi jego story i po tym, czego się dowiedziałam, jakoś niespecjalnie mam ochotę zagłębiać się w tą postać. Luke szuka zemsty na innym bohaterze - Jinie, który kilka lat temu dobił jego umierającą siostrę, aby skrócić jej cierpienia. Luke nie przyjmuje do wiadomości, że ze strony Jina był to akt łaski i miłosierdzia i coraz bardziej zapada się w otchłań szaleństwa. Luke jest dzieckiem z gwałtu, nieakceptowanym przez matkę, dlatego, że wygląda jak jego ojciec. Randolph jest troskliwy wobec głównej bohaterki właściwie tylko dlatego, że ta przypomina mu utraconą siostrę. Wszystko to jest twisted af - Luke naprawdę nie waha się przed zabiciem człowieka, którego obwinia za swoje nieszczęścia. Latami pielęgnuje swój żal i właściwie jedynym celem jego życia jest zemsta, a o bohaterkę troszczy się, bo ta przypomina mu siostrę. Te siostrzyczkowe issues nie wydają się mi być dobrą podstawą do romansu. Cały kontekst stojący za osobowością Luke'a i jego problemami wydaje mi się odstręczający.

Szekspir z "Ikemen Vampire". Mój arcywróg.

Ostatecznie Luke zostaje wygnany za swoje zbrodnicze i mściwe pobudki, a bohaterka podąża za nim, ślepo w nim zakochana, gotowa usprawiedliwić każde jego działanie. Jakoś nie wierzę, że on się nagle cudownie zmienił na lepsze. Tak samo jak nie wierzę, że Szekspir zmienił się w końcówce swojego routu. Wątki Szekspira i Luke'a są toksyczne i chyba większego pikacza dał mi tylko wątek Tomy z "Amnesii". Tamten ikemen kazał bohaterce nazywać się starszym bratem i obiecywał, że ochroni ją przed całym światem, głównie przed grupą, stalkujących ją dziewczyn. Jako przykładny, zaborczy i opiekuńczy chłopak, Toma zamknął bohaterkę w klatce, wypełnionej jej ulubionymi pluszakami z dzieciństwa. Duża skrajność - w normalnych okolicznościach takie jednostki lądują w więzieniu albo psychiatryku, ale gry otome rządzą się własnymi prawami. W otome potencjalnie niebezpieczni wariaci pokroju Szekspira, Tomy czy Luke'a są ukazani jako atrakcyjni dla głównej bohaterki. O ile ktoś rozumie, że to tylko fikcja, nie hajpuje się zanadto takimi toksycznymi historiami i nie chce ich przenosić na realny grunt, no to okay - niech sobie fani mają swoich yandere. Ja zdecydowanie bardziej wolę bohaterów, którzy mają swoje problemy, ale nie są aż tak przejaskrawieni i destrukcyjni.

Chojiro z "Nightshade" z wyglądu przypomina trochę Szekspira. Oby był zupełnie inny z charakteru.

Pomijając jednak parę kwestionowalnych wątków i postaci "Ikemen Prince" i "Ikemen Vampire" to przyjemne w odbiorze opowieści wizualne. Lubię wykorzystane w nich mechaniki: podoba mi się możliwość zdobywania ubrań dla avatara, możliwość zbierania kart z wizerunkami postaci i prosty interfejs oraz dostęp do dodatkowego contentu. Opcjonalne historie i dodatki z eventów kupuje się za prawdziwą gotówkę i jest tego sporo, ale pewnie tylko kilka rzeczy przykuje moją uwagę na tyle, bym była skłonna dopłacić. Z powodzeniem da się w to grać w trybie "free to play". Nie żałuję, że poznałam te gry - są comfy, ale twórcy zadbali o to, by nie dało się ich przejść zbyt szybko, bo przez większość czasu można w grze przeczytać tylko jeden rozdział dziennie. To taki spory minus, który przychodzi mi w danej chwili na myśl. Ale razem z Karoliną planujemy w najbliższym czasie zagrać w otome, które nie posiada takiego ograniczenia.


"Nightshade" to gra, traktująca o ninja, produkcja z pełnym voice actingiem, ładną grafiką, w której pewnie znajdzie się miejsce na dramatyzm i obiecujące plot twisty. Kupiłam ją już dawno, ale samej nie miałam ochoty grać - jeśli Karolina będzie grała, to i ja się zmotywuję i będziemy mogły porozmawiać o naszych wrażeniach. Podsumowując, jeśli chodzi o otome, robię wyjątek tylko dla takich gier z tego nurtu, które nie są płytkie i które oferują ciekawą, dramatyczną fabułę. Samo romansidło bez żadnych dodatkowych treści niczym by mnie do siebie nie przyciągnęło. Chciałabym zagrać w "Ikemen Genjiden" i "For All Time" - może kiedyś doczekam się tłumaczenia tych gier na angielski. Tymczasem zadowalam się grami od CYBIRD, a wkrótce okaże się czy "Nightshade" spełni moje oczekiwania. Trzeba szukać sobie comfy stref, a co nadaje się do tego lepiej niż historie o zranionych, przystojnych bohaterach :p